Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Największa twierdza średniowiecznej Europy

2016-01-03 19:13:30 (ost. akt: 2016-01-03 19:28:22)
Największa twierdza średniowiecznej Europy

Autor zdjęcia: Aleksandra Szymańska

Któż z nas nie kojarzy białego płaszcza z czarnym krzyżem? Kto z nas nie oglądał dzieła Aleksandra Forda pt. „Krzyżacy”? Historię filmowych postaci zna chyba każdy, ale nie każdy zna losy samych Krzyżaków. Poznajmy historię jednej z ich twierdz, zamku w Malborku.



Krzyżacy, czyli rycerze Zakonu Najświętszej Marii Panny, zawitali na polskie Pomorze w 1230 r., przede wszystkim w celu ochrony granic księstwa mazowieckiego przed najazdami plemion pruskich. W tej beczce miodu była jednak przysłowiowa łyżka dziegciu. Pierwsza połowa XIII wieku to w Polsce okres rozbicia dzielnicowego i waśni polskich książąt. Krzyżacy szybko wykorzystali rodzinne kłótnie i zadomowili się na Pomorzu, tworząc tu swoje autonomiczne państwo.

Przełomem były lata 70. XIII wieku. To wtedy rycerze-zakonnicy przystąpili w Malborku do budowy największej twierdzy średniowiecznej Europy na północ od mroźnych Alp. Początkowo tzw. zamek wysoki był domem konwentualnym otoczonym wałem i fosą.
— Gdy Krzyżacy postanowili zbudować zamek w Malborku szukali miejsca trudno dostępnego, które już przez samą naturę będzie ufortyfikowany. A tutejsze ukształtowanie terenu sprzyjało budowie obronnej twierdzy. Z jednej strony mieli rzekę Nogat, a od północy i wschodu otaczały zamek mokradła i rozległa puszcza — opowiada Aniceta Miszkiewicz, przewodniczka malborskiego zamku.

W 1309 r. siedzibę Wielkich Mistrzów Zakonu przeniesiono z Wenecji do Malborka, a zamek awansował do roli stolicy jednego z najpotężniejszych państw na południowym wybrzeżu Bałtyku. Rychło okazało się, że w swojej dotychczasowej postaci nie może on spełniać nowych funkcji. Tak, na przestrzeni kolejnych lat, dobudowano do twierdzy jeszcze zamek średni, siedzibę Wielkiego Mistrza i Wielkiego Komtura oraz zamek niski, zwany Podzamczem, gdzie znajdowały się warsztaty rzemieślnicze, magazyny gospodarcze i wojskowe oraz pomieszczenia dla służby.

Zamek pozostawał w krzyżackich rękach do 1457 r., kiedy został wykupiony przez króla polskiego Kazimierza Jagiellończyka za 190 tys. florenów węgierskich (ok. 80 kg czystego złota). Pod polskim panowaniem pozostawał przez kolejnych 300 lat lat pełniąc rolę m.in letniej rezydencji królów polskich i arsenału ziem północnych, gdzie przechowywano zapasy wojskowe. Była to także siedziba administracji królewskiej.
— Zamek ucierpiał po I rozbiorze Polski, kiedy Prusacy postanowili go w części rozebrać, a w części przebudować na koszary wojskowe i magazyny zbożowe. Na szczęście ten okres trwał krótko, bo na początku XIX w. postanowiono zamek odbudować. Renowacja trwała aż do II wojny światowej, podczas której twierdza została w części zniszczona — opowiada malborska przewodniczka.

Dziś znajduje się tu muzeum. W 1997 roku zamek został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Każda część malborskiej twierdzy poraża wielkością i rozmachem. Na zamku średnim na uwagę zasługuje bez wątpienia Wielki Refektarz, zaliczany przez niektórych badaczy w skład Pałacu Wielkich Mistrzów. Ogromne pomieszczenie, które mogło pomieścić nawet 400 osób, wsparte na trzech smukłych filarach z bogatym sklepieniem, przeznaczone było na wspólne biesiady rycerzy i ich gości. Potrawy, które trafiały na stoły Wielkiego Refektarza, przygotowywano w sąsiadującej z nim kuchni, której najważniejszym elementem było duże palenisko nakryte potężnym okapem kominowym.

A co jedli Krzyżacy? Zwykłe posiłki spożywali w całkowitym milczeniu, bo tak nakazywała reguła zakonu. Ale mnogość i wymyślność dań, które pojawiały się na ich stołach całkowicie rekompensowała niedogodności cichych biesiad. Krzyżacy jedli bowiem bogato i obficie, spożywając dwa posiłki dziennie, a jeśli wypadał post tylko jeden, w południe.
— Zwykle jedzono dużo mięsa: wieprzowinę, wołowinę, drób, dziczyznę i to pod najróżniejszymi postaciami. Istotną rolę odgrywały ryby — opowiada przewodniczka. — Nie szczędzono na imporcie egzotycznych owoców, bakalii, czy przypraw. Liczył się smak, aromat i kolor potraw. Uzupełnieniem dań głównych było pieczywo, kasze i ryż. Do podstawowych napojów należały zaś piwa, miody i wina.

Nudę zakonnicy-rycerze zabijali grą w kości, czasami braciom przygrywał zespół muzyczny. Dzień kończyli o godz. 21, kiedy to udawali się do klasztornych sypialni.
— W jednym pomieszczeniu spało około 20 zakonników. Zajmowali proste, drewniane prycze. Co ciekawe, do snu nigdy całkowicie się nie rozbierali, pozostając w kaftanach i spodniach, nierzadko w butach. Wszystko to, żeby w razie ataku na zamek być gotowym do odparcia wroga — opowiada przewodniczka. — Bez względu na to, czy był to okres wojny czy pokoju, Krzyżaków budzono także trzy razy na modlitwy: o północy, trzeciej nad ranem i o szóstej, kiedy zaczynali swój dzień.
Warto dodać, ze zakonnicy spali w całkowicie nieogrzewanych salach. To w przeciwieństwie do Wielkiego Mistrza, którego od „zwykłego” brata można było odróżnić po złotym dodatku dołączonym do czarnego, charakterystycznego krzyża na płaszczu. To także on, w odróżnieniu od swoich współbraci, mieszkał rzec by można, luksusowo. W Pałacu Wielkich Mistrzów miał do dyspozycji aż cztery pomieszczenia, w tym dwa ogrzewane: sypialnię i komnatę mieszkalną oraz garderobę i toaletę.

A skoro jesteśmy już przy tych ostatnich, warto powiedzieć co nieco o zasadach higieny panującej w średniowiecznym zamku. I tak Krzyżacy bezwzględnie pilnowali mycia rąk przed posiłkiem. Pomagali także niepiśmiennym współbraciom w potrzebach, dlatego drogę do miejsc ustronnych oznaczali często... skrzydlatym diabełkiem. Do dziś jednym z najciekawszych pomieszczeń krzyżackiej twierdzy jest gdanisko, czyli toaleta zamkowa, nazwana tak niechlubnie na cześć gdańszczan, z którymi Zakon od zawsze miał na pieńku. Gdanisko w razie konieczności pełniło także funkcję wieży ostatecznej obrony. Wzniesiono ją na arkadach, by mogła pod nią przepływać woda zabierająca nieczystości, które wraz z liśćmi łopianu, chrzanu, bądź kapusty służących za średniowieczny - ekologiczny - papier, spływały do wód pobliskiego Nogatu.

Zakon Krzyżacki był jednym z najbogatszych w średniowiecznej Europie. W malborskiej twierdzy rycerze mieli także swój skarbiec, do którego klucze posiadali tylko Wielki Skarbnik Zakonu Krzyżackiego, Wielki Komtur i Wielki Mistrz. Tylko raz zdarzyło się, że do krzyżackiego złota ręce wyciągnęli inni śmiałkowie. Była to grupa zamkowych piekarzy, którzy zorientowali się, że takie bogactwa znajdują się w pomieszczeniach tuż nad ich izbami. Wywiercili więc dziurę w podłodze tak, że złoto spadało wprost na nich. Za tę „mannę z nieba” srogo jednak zapłacili. Rycerze szybko ich wytropili, pojmali, postawili przed sądem i skazali na śmierć przez powieszenie.
Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@mojezulawy.pl.

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB