Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Nasze Żuławy pachną kminkiem oraz ziołami

2016-08-01 15:28:46 (ost. akt: 2016-08-01 15:38:23)
Żuławy

Żuławy

Autor zdjęcia: Dominik Żyłowski

Z Leszkiem Marcinkowskim, przewodnikiem PTTK Ziemi Elbląskiej, rozmawiamy o historii i niezwykłej przyrodzie Żuław.

Leszek Marcinkowski, przewodnik PTTK Ziemi Elbląskiej — Mówi się, że Żuławy to tylko rowy i charakterystyczne rosochate wierzby, ale jak się okazuje krajobraz ten jest znacznie bogatszy. Wystarczy przyjrzeć się temu, co rośnie przy polnej drodze...
— To prawda. Już od dawnych czasów na Żuławach uprawiano len i konopie. Kiedyś te tereny obfitowały zaś w uprawę kminku, który hoduje się nawet do tej pory. Roślinność jest z tym terenem nieodzownie związana. Jadąc, czy idąc zwykłą polną drogą natkniemy się na wiele gatunków ziół: kobylaka, rumianek, wrotycz pospolitą znaną już w średniowieczu, bodziszka łąkowego, gorczycę czy glistnika jaskółcze ziele, który jest dobry na kurzajki. Rośnie tu także lepiężnik różowy. Liście tego ostatniego osiągają średnicę nawet 1 metra. Jako dzieci robiliśmy sobie z nich kapelusze (śmiech). Żuławy to także aleje lip, czy majestatyczne dęby, które niestety znikają powoli z tego krajobrazu.

— Żuławy są niezwykłe, bo obfitują w zieleń swoich polderów i pól?
— A nawet w zieleń całych układów urbanistycznych. Od lat 60. XVI wieku na Żuławach osiedlili się mennonici, którzy przybyli tu z Holandii. To im zawdzięczamy obfitujące w zieleń cmentarze menonickie zakładane na terpach, czyli swoistych wyniesieniach, tak by chronić je przed zalaniem. Mennonici dodatkowo obsadzali je roślinnością. Do dziś na ich nekropoliach można znaleźć majestatyczne lipy, jesiony czy wiązy w układach prostokątnych czy kwadratowych. Mennonitom zawdzięczamy też obsadzanie pól żuławskich wierzbami. Teraz te drzewa wycina się i niszczy, ale nasi mądrzy przodkowie doskonale wiedzieli, że nad każdym rowem warto posadzić wierzbę, gdyż potrafi ona wyciągnąć z ziemi ok. 50 litrów wody. To swoista pompa odwadniająca. Dla zalewanych ciągle obszarów Żuław było to prawdziwym błogosławieństwem. Witki wierzbowe świetnie sprawdzały się też do faszynowania rowów, czyli ich umacniania, a grubsze gałęzie brano na opał.

— Roślinność Żuław wiąże się także z obecnymi tu rezerwatami przyrody.
— Przy tej okazji nie można nie wspomnieć choćby o Rezerwacie Jeziora Drużno, gdzie znajdziemy trzy rośliny najbardziej charakterystyczne dla tego akwenu: grążel, grzybień biały i grzybieńczyk. Niemiecka nazwa grzybienia brzmi seerose, czyli "Róża jezior". Taką nazwę nosił pierwszy statek, który pływał wtedy jeszcze po Kanale Oberlandzkim. A niedaleko rezerwatu, w miejscowości Węgle-Żukowo, znajduje się do tej pory dawna gospoda "Trzy róże", popularna i oblegana przez turystów i miejscowych z tego terenu. Bywa i tak, że Żuławy "malowane" są błękitem chabrów, czy czerwienią maków. I tak na remontowanym obecnie wiadukcie prowadzącym drogą bezpośrednio do Malborka, robotnicy usypali pryzmę ziemi, na której wyrosły właśnie maki, które komponują się z naszą dziwną żuławską architekturą, którą niestety się tam przerabia.

— Mówiąc o Żuławach nie można nie wspomnieć o zabytkach tego terenu. Co powinno koniecznie znaleźć się na trasie naszej żuławskiej wycieczki?
— Najważniejszy punkt to oczywiście historia kultury menonickiej ściśle związana z tym terenem. Warte obejrzenia są stare cmentarze menonickie, domy holenderskie w konstrukcji wzdłużnej czy w kształcie liter "T" lub "L", oraz oczywiście domy podcieniowe, których dosyć dużo zachowało się na Żuławach. Polecam obejrzeć stare zbory menonickie, w miejscowościach Jezioro i Rozgart. W tym ostatnim zachował się menonicki kościół, cmentarz i murowana dzwonnica. Żuławy są nierozerwalnie związane z wodą, warto więc obejrzeć unikatowe i zabytkowe mosty zwodzone. Ten w Rybinie jest jeszcze czynny. Tu przeszłość łączy się z teraźniejszością i nie pozwala zapomnieć, że niegdyś po żuławskich rzekach pływały barki, którymi przewożono produkty rolne i kwitła turystyka wodna. Na naszej trasie nie może także także zabraknąć przepompowni w Różanach, w której zachowały się jeszcze maszyny z fabryki Ferdynanda Schichaua. Warto wybrać się także do wsi Tropy Elbląskie. Do początku XX wieku wieś nie miała drogi, a jej środkiem płynął kanał. Na łódkach mieszkańcy uskuteczniali więc swój codzienny ruch. Mieliśmy więc jedyną w swoim rodzaju, zapomnianą już niestety, elbląską Wenecję. Pięknie wpisują się to w słowa Wincentego Pola, który kiedyś powiedział, że skoro Wenecja jest miastem na wodzie, to Żuławy są zdecydowanie krainą na wodzie.
Aleksandra Szymańska
Fot. Michał Kalbarczyk



Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@mojezulawy.pl.

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Polecamy