Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Ta karczma ma ponad 220 lat, czy uda się ją uratować?

2017-05-13 10:03:07 (ost. akt: 2017-05-13 10:52:51)
Ta karczma ma ponad 220 lat, czy uda się ją uratować?

Budynek został wzniesiony w 1795 r. przez Jacoba Glandta dla Heinricha Fechtera. Przypuszcza się, że najpierw był domem olęderskim, a później stał się karczmą

Autor zdjęcia: Filip Gawliński

Stoi tuż przy drodze w Nowym Dworze Elbląskim. Ma ponad 220 lat. Jej nowy właściciel, historyk sztuki, podjął się ratowania tego cennego zabytku.

Nowy Dwór Elbląski znajduje się na trasie Elbląg - Malbork, tuż za Jegłownikiem. Stara karczma, która ma ponad 220 lat, stoi tuż przy drodze, po lewej stronie jadąc w stronę Malborka. W swojej historii miała kilku właścicieli. Dzięki inskrypcji widniejącej na nadprożu wejścia głównego wiadomo, że budynek został wzniesiony w 1795 r. przez Jacoba Glandta dla Heinricha Fechtera.

Przypuszcza się, że najpierw był domem olęderskim, a później, po przejęciu przez Niemców, stał się karczmą. Po 1945 r. budynek zamieszkiwała polska rodzina, która przyjechała na te tereny z Litwy. Od 2015 r. właścicielem obiektu jest Filip Gawliński, historyk sztuki, który podjął się trudnego zadania ratowania starej karczmy - jednego z ostatnich żuławskich zabytków ostałych się na tych terenach.

— Jako historyk sztuki z obowiązku postanowiłem zaopiekować się starą karczmą. Poza tym każdy obywatel zobowiązany jest chronić dziedzictwo historyczne: każdy w takim zakresie na jaki pozwalają jego możliwości — wyjaśnia. — Przede wszystkim uważam, że zabytki architektury drewnianej to największe dziedzictwo zabytkowe Polski. Nie zamki i pałace - bo tych jest dużo, także w całej Europie. Natomiast nigdzie na Starym Kontynencie nie zachowała się w takiej ilości architektura drewniana, jak tylko w Polsce.

Ratowanie zabytkowej karczmy rozpoczęto m.in. od zabezpieczenia bardziej cennych elementów budynku, jak np. oryginalnej stolarki okiennej. Czyniono także starania o przyznanie dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na ratowanie karczmy. Na początku roku przyszły dobre wiadomości.

— Otrzymaliśmy kwotę 200 tys. zł. Pieniądze zostaną przeznaczone na pierwszy etap prac, które obejmą konserwację chemiczną drewna, renowację fundamentów, zabezpieczenie stolarki okiennej i drzwiowej oraz demontaż wtórnych elementów, np. płyt pilśniowych, które po 1945 r. zostały nałożone na budynek i teraz go niszczą. Prace ruszą jeszcze w tym roku. W otrzymaniu dotacji pomogli nam m.in. wiceminister rolnictwa i poseł ziemi elbląskiej Zbigniew Babalski oraz wójt gminy Gronowo Elbląskie Marcin Ślęzak — mówi historyk sztuki.

To oczywiście tylko jeden z etapów remontów karczmy. W kolejnych dwóch przeprowadzona zostanie renowacja konstrukcji drewnianej, pokrycia dachowego, a później stolarki i polichromii wewnątrz budynku.
— Na wszystkie etapy remontu będziemy się starali o dotacje. Liczę, że pomoże nam w tym powołanie do życia Funduszu Ochrony Zabytków Architektury Drewnianej (www.fozad.pl), który współtworzyć będzie nie tylko karczma, ale i kilkanaście pozostałych zabytków żuławskich. Fundusz będzie miał za zadanie wspierać konserwację zabytków architektury drewnianej, a także tworzyć infrastrukturę turystyczną i gospodarczą wspomagającą ochronę architektury zabytkowej — dodaje Filip Gawliński. Bo w przyszłości w starej karczmie mają się pojawić nowi goście.

— Będzie to miejsce, w którym będzie się gotowało według starych zasad, a produkty żywieniowe będą pochodziły z prawdziwie ekologicznych gospodarstw. Ten pięknie odremontowany budynek w przyszłości będzie miejscem otwartym, służącym ludziom w pełnym rozwoju: duchowym i cielesnym — wyjaśnia jego właściciel.

Karczma, jak każde stare domostwo, kryła w sobie moc tajemnic.
— Zaskoczyło mnie np. suszone mięso, które do tej pory wisi na strychu. To żeberka i dwa połcie słoniny. Podejrzewam, że wiszą tam już około 30 lat. Jest przedwojenna czapka jakiejś formacji wojskowej, pamiętniki, zeszyty, zapiski... Sam budynek jest bardzo ciekawy. Jedna ze ścian szczytowych nie ma prawie wcale okien, posiada tylko jedno, bardzo malutkie. Prawdopodobnie to do niej dostawiana była obora, tworząc z budynkiem tzw. zabudowę wzdłużną, tak popularną na Żuławach — opowiada.

Karczma ma także bardzo ciekawe drzwi frontowe i tylne - dwudzielne.
— Te frontowe to raczej renowacja oryginalnych drzwi, bo ćwieki, które tu zastosowano, nie pełnią swoich oryginalnych funkcji i są tylko ozdobą. Jednak unikatem tego budynku jest bez wątpienia zachowana oryginalna stolarka drzwiowa wewnętrzna z bardzo ładnie profilowanymi ramami. Ale ogólny stan budynku – co tu dużo mówić – jest fatalny — mówi Filip Gawliński. Przeprowadzone w ciągu ostatnich kilku lat badania pozwoliły także bardziej odkryć tajemnice starej karczmy.

— Wiemy między innymi, że na przełomie XIX i XX wieku ówczesny właściciel wymienił w budynku ściany fundamentowe i przemurował piwnicę, a wskazuje na to obecność małej cegły wytwarzanej maszynowo. W związku z nowszym fundamentem można więc poddać hipotezę o relokacji lub dyslokacji budynku w XIX lub na początku XX wieku. Budynek przechodził też kilka remontów: w latach 20. bądź 30. ubiegłego wieku na dachu pojawiła się m.in. lukarna, która doświetlała poddasze, a która teraz raczej szpeci budynek, niż go wzbogaca. Ostatnio karczma była remontowana w latach 60. XX wieku — opowiada Filip Gawliński.

Przypuszczano także, że budynek był najpierw domem olęderskim, a potem, po przejęciu przez Niemców stał się karczmą. Badania potwierdziły te tezy.
— We wnętrzu karczmy nie ma bowiem tradycyjnej czarnej kuchni, czyli środkowego pomieszczenia, które zbierało wszystkie dymy do jednego komina, tak typowego dla domów olęderskich. Jest za to belka pułapowa, która wygląda na oryginalną. Wydaje się, że budynek miał kiedyś wyższy dach, ale został on obcięty i obniżony, gdyż końcówki krokwi - czyli belki, z których buduje się dach - były zgniłe — tłumaczy historyk sztuki.

Karczma została zbudowana z grubych bali sosnowych. Ciekawostką jest to, że takie domy drewniane w XIX wieku były do kupienia np. na Targu Gdańskim, a części przywoziło się na miejsce i składało jak dzisiejsze klocki Lego.
— Wielu obcokrajowców podróżników w XVII i XVIII wieku zachwycało się budownictwem drewnianym w Polsce. W ich relacjach czytamy, że nawet w ciągu 7 do 14 dni możliwe było stawianie obszernych, dekorowanych dworów z gotowych elementów — dodaje Gawliński.

Żuławy to teren podmokły, rzeki często tu wylewały więc drewniane domy musiały być solidne, by poradzić sobie z takimi trudnymi warunkami. A surowce pozyskiwane z żuławskich lasów na pewno nie nadawały się do budowy, a tym bardziej domów.

— Na terenach podmokłych drzewa rosną bardzo szybko i równie szybko gniją w trakcie wzrostu. A, wbrew pozorom, przyrost drzewa musi być powolny, gdyż tylko wtedy będzie w nim dużo żywicy i jego jakość jest wtedy nieporównywalnie lepsza. Prawdopodobnie - jak pisał Wincenty Pol, który niegdyś wizytował te tereny - Żuławianie m.in. do budowy pozyskiwali drewno spławiane z Wisły, które przejmowali od flisaków. Co ciekawe wchodzili w jego posiadanie również... za darmo. Niejednokrotnie wiosenne wylewy Wisły przynosiły m.in. kłody drzew. Te, wraz z nurtem rzeki płynęły na północ kraju. Tu odpowiednio „opiekowali się” nimi Żuławianie — opowiada Filip Gawliński.

— Na Żuławach drewno było cenne i drogie, budowano tu domy z myślą o tym, że mają one służyć przez wiele długich lat. Warto też dodać, że na terenach zagrożonych powodziami budowano głównie domy drewniane, z drewna wysokiej klasy, sezonowanego. Murowany dom się nie sprawdzał – słabo palona cegła "piła" wodę co powodowało jej lasowanie, wapienna zaprawa była wypłukiwana, a mury pękały. Zaś drewniany dom nasiąkał wodą, ale potem – szybko ją oddawał.

Aleksandra Szymańska

Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@mojezulawy.pl.
Zobacz w naszej bazie

Przewodnik lokalny

Komentarze (6) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Adam #2276551 | 46.169.*.* 1 lip 2017 11:05

    Mój jest jeszcze starszy to zabytkowy dworek w stylu mansardowym typ Francuzki wybudowany w 1759 roku najstarszy mieszkalny dom na wysoczyźnie elbląskiej wieś Brzeziny gmina Tolkmicko. Wymaga też renowacji a jakoś żaden urzędnik się nim nie interesuje

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Elb 58 #2249076 | 78.88.*.* 20 maj 2017 08:31

    Bardzo dobrze,że jest ktoś,kto ratuje zabytki,piękną dawniejszą architekturę.Popieram.!

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. zatroskany #2244911 | 5.172.*.* 14 maj 2017 13:45

    Jak się nie uda uratować to proponuję skremować...

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Chronić ratować #2244701 | 88.156.*.* 14 maj 2017 07:32

    Boli Cię ratowanie zabytków histori??? To zamknij się w betonowcu na cztery spusty wyłącz sobie prąd i media i wegetuj tak aż do końca swoich dni ze swoim czubkiem nosa .

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. ewa #2244327 | 88.156.*.* 13 maj 2017 12:50

    ratujta, ratujta i wydawajta publiczną kase.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Polecamy